wtorek, 14 kwietnia 2015


























Ile to już lat? 18? Osiemnaście lat pełnych wspomnień. Wspomnień i marzeń z szeptem fałszywej nadziei w nadal niezaspokojonej myślami głowie z  zimnym umysłem chodzącym po skałach nad przepaścią czarnych myśli. Tysiące pustych dni których echo nadal odbija się w moim sercu. Leżąc w nocy na łóżku z umysłem i sercem na wierzchu wylewającym uczucia i tęsknoty patrzę za okno na deszcz spadający z nieba. Deszcz martwych chwil. Po nocy zamiatam pod dywan wszystkie pragnienia i chęci rozpoczęcia nowych relacji by znów ubrać śmieszną twarz z mięśniami naciągniętymi tak żeby udawały uśmiech. Wiem tylko, że przyjdzie czas po całej zimnej wieczności w którym rozkwitnie barwne i ciepłe szczęście które obudzi zamarznięty 
uśmiech i pozwoli ożyć snom. Mimo wszystkich przeciwności wiem dobrze, że nie warto się poddawać i marudzić jakie wszystko jest okropne. Żeby przeżyć całe życie trzeba mieć niesamowicie twardą psychikę. Przez to moje ostatnie pisanie po łebkach straciłam cały wątek tego co tu piszę. Pora w końcu się otrząsnąć i zacząć pisać od rzeczy. Ostatnio wszystko się pokomplikowało. Zaczęłam odczuwać jakie wszystko jest kruche i niestabilne. Musiałam podjąć kilka ważnych decyzji. Wiecie, ludzie mówią, a jeśli nie mówią to przynajmniej myślą.